back  main  up  next This site can be viewed at all resolutions
Last update:
31-10-2004 03:19:54

Multi OS'ing by sEwer

Wielość systemów operacyjnych to zagadnienie, które cieszy serce każdego szalonego informatyka. Nie ma nic przyjemniejszego, niż przymknąwszy oczy przy śniadaniu zastanawiać się, czy poranną pocztę odbierać będzie się w Windows 98 czy w Windows 2000 czy może w Linuxie, a jeśli tak to w jakiej dystrybucji i czy przypadkiem nie będzie lepszy QNX albo FreeBSD czy BeOS. Architektura PC, która bez wątpienia jest dziełem złych mocy, kompletnie informatykom nieprzyjaznych, sprzeciwia się marzeniom o takowych porankach zdecydowanie i wręcz brutalnie. Cztery. "Tyle możesz mieć partycji" "Nie pięć i nie sześć, ale cztery" - mówi architektura, po czym udaje się w ustronne miejsce i chichocze zawzięcie pokazując nieszczęsnego informatyka palcem. Jednak on nie daje za wygraną. Przecież, jeśli jedną partycje mieć rozszerzoną, do trzymania na niej dysków logicznych wszelakiej maści, to pozostają już tylko trzy na systemy operacyjne! (albowiem z dysku logicznego zabootować system jest "ciężko"). Na jednej trzyma się jakiś Windows, z przyzwyczajenia i na wszelki wypadek. Na drugiej zapewne choduje się pingwina, pozostaje więc tylko JEDNA partycja na prawdziwy system operacyjny! Cóż za straszne to ograniczenie dla młodego szaleńca... chciałem powiedzieć - informatyka. Otóż wszelkim ograniczeniom mówimy zdecydowane nie! Będziemy mieć tyle partycji, ile nam się będzie chciało i jeszcze jedną więcej!

Dysk jaki jest, każdy widzi. Z grubsza rzecz biorąc składa się z sectorów poukładanych na ścieżkach. Ścieżki są okręgami i numerowane są od środkowej do zewnętrznej, przy czym ścieżki ze wszystkich talerzy dysku, które mają ten sam numer, tworzą cylinder. Partycja to pewna grupa cylindrów. Jeśli mamy n cylindrów, to właściwie możemy mieć n partycji. Zazwyczaj już kilkanaście partycji jest w stanie całkowicie uszczęśliwić młodego informatyka, więc zastanowimy się, co należałoby zrobić, by ich tyle uzyskać. Ano należałoby podzielić cylindry dysku na kilkanaście grup. Podział jest informacją, więc tworzymy taką informację i zapisujemy ją sobie na kartce. Co przeszkadza nam tą samą informację zapisać na dysku? Ha! Oto PC BIOS jak i cała ludzkość przyzwyczajeni są do tego, że w Master Boot Recordzie znajduja sie CZTERY miejsca na wpisanie danych o partycjach. Oczywiście można by się zawziąć i zacząć zmuszać i BIOS i ludzkość do przestawienia się na większą ilość, jednak jest to przedsięwzięcie o małych szansach powodzenia. Zamiast tego, można pójść na pewien kompromis. Generalnie korzystamy w jednej chwili czasu z jednego systemu operacyjnego. Można więc uczynić taki fortel, iż zostawimy i BIOSowi i całemu światu owe cztery miejsca w MBR, ale to, co tam będzie zapisane będziemy sobie dynamicznie wybierać przy starcie systemu. Tak więc wystarczy utworzyć sobie n partycji a potem wybrać sobie z nich Cztery, lub mniej i te cztery zapisać do MBR. Jedną z nich ustawiwszy na aktywną możemy zabootować system i voila! Wszystko ładnie pięknie, tylko, że wykonanie tego "gołemi rękami" wymaga niemałego sprytu i jest nad wyraz błędogenne.

I teraz właśnie dochodzimy do istoty i esencji multi os'ingu, czyli do wyboru odpowiedniego Partition Managera / Boot Loadera.
Za starych dobrych czasów, kiedy Intel 386 był naszym najlepszym przyjacielem, jedynym prawidłowym i słusznym programem do zarządzania partycjami był Ranish Partition Manager. Można dzięki niemu stworzyć dowolnie duża ilość partycji, i można ręcznie wpisywać niektóre z nich do Master Boot Recordu, przypisując im numery 1-4. Można też, korzystając z wbudowanego BootLoadera uruchamiać z różnych partycji systemy operacyjne, jednak istnieją tutaj pewne niedogodności. Nie można wedle upodobania ukrywać wybranych partycji, ani przestawiać znacznika "active" przy wyborze danej partycji do bootowania...

Po niedługim wyszukiwaniu odnajdujemy program stworzony idealnie do naszych wzniosłych celów. Oto SysMon - aplikacja produkcji rosyjskiej, której wczesne wersje możemy otrzymać całkowicie za nic. SysMon pozwala bootować znaczną ilość systemów operacyjnych, utrzymując listę wpisów bootowania, gdzie przy każdym wpisie określamy, które z N partycji wpisujemy do MBR i w jakiej kolejności, która z nich jest aktywna i z której spośród wpisanych do MBR my się bootojemy. Reszta partycji jest po prostu niewidoczna. Aplikacja ta jest IDEALNYM rozwiązaniem problemu multi os'ingu, istnieje jednak pewien wewnętrzny problem. Wersja 2 - jedyna dostępna Free jest poważnie uszkodzona. Nie umożliwia zabezpieczenia żywotnych ustawień programu hasłem. Tzn udostępnia, lecz owo zabezpieczenie nie działa. Wyposażona jest również w groźne wewnętrzne błędy [przeniesienie kursora poniżej pola ustawiania Boot Delay Time powoduje zazwyczaj całkowity pad programu wraz z nadpisaniem danych o istniejących partycjach różnymi zabawnymi wartościami (nie posiadanie papierowej wersji informacji o tym, gdzie się partycje zaczynają i kończą równa się w takim przypadku całkowitej utracie ich zawartości) ]. Wersja komercyjna błędów i braków wymienionych nie posiada, jednak... jest komercyjna.

[ ... trzytygodniowa przerwa na dojrzewanie problemu ... ]

Cóż. Po kilku ostrożnych próbach udało mi się wymusić na SysMon'ie porządane zachowanie. Mianowicie po ustawieniu MasterHasła [hasła zamykającego wszystkie funkcje programu], dokonałem zmiany w jednym z wpisów bootowania. O ile ustawianie hasła jakoś nie informuje programu o konieczości zapamiętania sobie zmian na następny raz, o tyle zmiany w wpisach zapamietuje, więc zmieniając wpis można wymusić zapisanie całego setup'u. Co prawda nie orientuję się, jak teraz zmienić czas odliczania do uruchomienia domyślnego systemu, ponieważ on z kolei znienacka się nie-zapisuje. Ustawiłem go jednak kiedyś i działał, więc nie jest to poważny problem, jeśli teraz nie mogę go zmieniać. Jakie konkluzje? Otóż używanie do zarządzania partycjami i bootowania niestabilnego, zawierającego błędy programu jest niebezpieczne dla danych i może wiązać sie z ich utratą. Poza tym jest śmiesznie, jeśli nie wiesz np, jak zmusić program aby zrobił prawidłowo coś, co przypadkiem robi błędnie. Dlatego właśnie polecam SysMon szalonym informatykom, którzy są pewni siebie [czyli mają w pudełku -czerwoną dyskietkę- i rząd płytek z backup'ami na półce] i nie boją sie wyzwań :]. Ja osobiście nie utraciłem jeszcze żadnych danych z powodu niestabilności tego managera, a z powodzeniem bootuje się z jednego z 5ciu systemów operayjnych, posiadając przy tym ofcoz partycję rozszerzoną.

Dla zainteresowanych tematem powiem jeszcze, że istnieje XOSL i że ja go nie lubię, więc niech kto inny o nim pisze.


Moc z Wami.


©opy®ight 2003 by sEwer

Encoding ISO 8859-2 [ąćęłńóśźż]